Pożyczki społecznościowe z punktu widzenia inwestora

Obrazek na licencji CC0

Półtora roku temu pierwszy raz spotkałem się z pojęciem pożyczek społecznościowych. Jako że lubię testować różne możliwości inwestowania i dysponowałem akurat wolnym kapitałem, postanowiłem wgłębić się w ten temat nieco bardziej. Chociaż z początku zwroty z inwestycji były zadowalające i platforma, z której korzystałem, budowała sieć relacji z innym ludźmi, to finalnie pożyczkobiorcy zaczęli mnie oszukiwać, a ja do dzisiaj nie zobaczyłem części swoich pieniędzy.
W artykule tym opisuje, czym są pożyczki społecznościowe oraz jakie niebezpieczeństwa przynoszą pożyczkodawcy.

Czym są pożyczki społecznościowe?

Pożyczki społecznościowe (z angielskiego: social lending) to nic innego jak możliwość pożyczania pieniędzy innym za pomocą internetu. Osoby potrzebujące środków wystawiają na specjalnych serwisach pożyczkowych swoje oferty, w których podają kwotę, jaką chcą pożyczyć, ilość rat, na jakie chcą podzielić spłatę, oprocentowanie podane w skali roku, a także opcjonalnie kwotę tzw. bonusu, czyli dodatkową kwotę, jaką oddadzą wraz z pożyczonymi pieniędzmi i oprocentowaniem. Kwestia bonusu nie występuje na wszystkich portalach tego typu, ja jednak korzystałem jedynie ze strony finansowo.pl, gdzie taki dodatek można zadeklarować i na przykładzie tej strony opisuje dalszą część artykułu.

Jak weryfikować pożyczkobiorcę?

Gdy podczas przeglądania listy ofert trafimy na coś, co przyciągnie uwagę, w pierwszej kolejności warto rzucić okiem na opinie. Jeżeli ilość pozytywnych komentarzy jest poniżej dziesięciu bądź też jest, chociażby jedna opinia neutralna czy jeszcze gorzej negatywna to dla bezpieczeństwa lepiej poszukać innej oferty. Najwięcej jest niestety naciągaczy i tych widać od razu. Charakteryzują się brakiem jakiejkolwiek opinii, chcą pożyczyć albo kwoty poniżej 500 zł (kradzież do tej kwoty będzie traktowana jako wykroczenie, powyżej już jako przestępstwo) najczęściej z jedną ratą bądź powyżej 1000 zł rozłożone na kilka rat. Warto również wspomnieć, że spłata tylko części zadłużenia również jest dla nas niekorzystna, ponieważ ciężko nam będzie złożyć zawiadomienie o wyłudzeniu, co w przypadku braku jakiejkolwiek wpłaty jest dla nas dodatkową kartą możliwą do rzucenia na policji. Oczywiście każdy musi zacząć pożyczanie w serwisie z zerową opinią, lecz to ryzyko niech lepiej weźmie na siebie inny, bardziej doświadczony inwestor.
Po zweryfikowaniu opinii sprawdźmy, na tyle ile się da historię pożyczkobiorcy:

  • Ile do tej pory pożyczył i czy od jednego pożyczkodawcy, czy od wielu
  • Jak często pożycza
  • Ile ma wystawionych wniosków i na jakie kwoty
  • Gdzie pracuje, czy taka firma faktycznie istnieje, czy też może już upadła
  • Kto jest właścicielem tej firmy, czy przypadkiem nie sam pożyczkobiorca
  • Jaka jest jego historia w BIG
  • Warto również przeczytać opis pożyczkobiorcy, jeżeli go uzupełnił oraz przeszukać informacje w sieci na jego temat

Każda informacja Należy jednak pamiętać, że nie ważne jak bardzo przyłożymy się do weryfikacji pożyczkobiorcy, nie zawsze będzie oznaczało to, że nie będzie później problemów ze spłatą.

Ile można zarobić?

W tej kwestii wszystko zależy od tego, na jakie warunki się zgodzimy. Zazwyczaj oprocentowanie to 10% w skali roku, a bonus, jaki osobiście otrzymałem, mieścił się w przedziale między 50, a 210 zł. W momencie, gdy weryfikujemy osobę, która chcę od nas pożyczyć pieniądze, to często okazuje się, że im wyższy bonus wpisany jest w ofercie, tym mniej wiarygodna jest propozycja. Nie warto jednak łasić się na pieniądze na początku inwestowania. Pierwsze pożyczki niech będą na kwoty, które zapewniają niskie zwroty, lecz wydają się pewne. Traktujmy początkowe inwestycje bardziej jako pomoc i naukę podnoszącą nasze umiejętności w inwestowaniu i stopniowo podwyższajmy sobie poprzeczkę.

Opłaty i podatek

W przypadku finansowo.pl nie ponosimy żadnych opłat za to, że udzielimy komuś pożyczki, jednak nie każdy portal musi tak do tego podchodzić. Warto byśmy zawsze czytali regulamin przed pierwszą inwestycją, a także powinniśmy śledzić jego wszelkie zmiany.
Podatek jako osoba fizyczna musimy zapłacić do końca kwietnia roku następnego w Urzędzie Skarbowym podczas składania formularza PIT. Jego wysokość to 19% od zysków, tj. od kwoty jaką faktycznie otrzymaliśmy na nasze konto bankowe od pożyczkobiorcy, odejmujemy kwotę, jaką mu pożyczyliśmy i od tego liczymy wysokość podatku. Nie płacimy podatku, od środków jakich jeszcze nie otrzymaliśmy. Jeżeli pożyczyliśmy komuś pieniądze w grudniu 2017, a otrzymaliśmy zwrot w styczniu 2018, to podatek powinniśmy zapłacić w roku 2019. Jest to na tyle kłopotliwe, że sami musimy o tym pamiętać.

Ile można stracić?

Stracić możemy wszystko, co zainwestujemy, a także późniejsze nerwy i czas, jaki poświęcimy na zabawę w próbę odzyskania długów od kogoś, kto nie ma najmniejszej ochoty nas spłacić. Jeżeli w grę wchodzi zgłoszenie sprawy do sądu, to tracimy dodatkowo pieniądze za przesłanie co najmniej dwóch pism do dłużnika z poleceniem zapłaty oraz kolejnego sprzed sądowym poleceniem zapłaty. Rożnica jedynie w nazwie, lecz dla sądu może mieć to ogromne znaczenie. Później prawnik czy porady prawne, sporządzenie pozwu do sądu, opłata za przekazanie pozwu w sądzie by w ogóle ktoś zechciał się tym zainteresować, możliwe późniejsze poprawki pozwu i dodatkowe opłaty z nimi związane, jak dojdzie do rozprawy dodatkowo koszta sprawy i mecenas reprezentujący nas przed sądem. W przypadku wygranej sprawy część z tych kosztów odzyskamy, lecz tutaj opisałem jedynie przypadki, gdy nie uda nam się wygrać sprawy, by pokazać, jak dużo możemy stracić. Bardzo ważne byśmy byli ostrożni podczas podejmowania decyzji komu i ile pożyczamy, bo ten jeden ruch może się później za nami ciągnąć przez lata.

Najczęstsze wymówki dłużników

Gdy pożyczkobiorca spóźnia się ze spłatą i nie odbiera od nas telefonów, nie odpisuje na maile czy wiadomości na portalu pożyczkowym, możemy spodziewać się przeróżnych informacji. Prawdopodobnie ma problemy zdrowotne, pogrzeb w rodzinie, czy też jest akurat w długiej trasie, samochód mu się zepsuł i nie ma dostępu do banku. Gdy usłyszymy jedną z takich informacji, to w zasadzie już możemy zacząć się niepokoić. Najczęściej wszystkie tego typu tłumaczenia są zwyczajnym kłamstwem mającym na celu przesunięcie terminu spłaty jak najpóźniej. Często taki dłużnik okazuje się niewypłacalny, a skoro nie ma pieniędzy, to z czego nas spłaci. Zdarza się również, że dłużnik odwleka spłatę, ponieważ w najbliższym czasie planuje zmianę kraju pobytu, albo już jest poza Polską.

Czy warto się w to bawić?

Z tym pytaniem niestety muszę Cię zostawić. Każdy wie, na co może sobie pozwolić, jakie ryzyko podjąć i czy pożyczki społecznościowe są czymś, w czym chce się spróbować własnych sił. Pamiętajmy zawsze o ryzyku, jakie ponosimy i podchodźmy do takich tematów z ogromną ostrożnością.