Jak kupiłem książkę Marcina Osmana

Zdjęcie na licencji własnej

Na początku zeszłego roku Marcin Osman zapowiedział, że planuje wydać swoją nową książkę, w której chciałby opisać sprawdzone strategie, które mogą się przydać w różnych biznesach. Jako że wcześniej przeczytałem dwie inne pozycje tego autora, wiedziałem, że będzie to książką godna uwagi. W lipcu zeszłego roku Marcin prowadził webinar, w którym pytał swoich odbiorców, jakie tematy ich zdaniem powinien w szczególności poruszyć, aby zapewnić najlepszą dawkę wiedzy w swoich rozdziałach. Na tym webinarze znalazłem się również ja. W pewnym momencie zaproponowałem wcześniejszy zakup książki. Jak dalej potoczyła się ta historia?

Kim jest Marcin Osman

Marcin Osman jest założycielem wydawnictwa OSM Power, gdzie przekłada książki rozwojowo-biznesowe na język polski oraz wydaje krajowe pozycje z tych właśnie dziedzin. Jako że Osman dobrze czuje się jako pisarz oraz dysponuje niemałym doświadczeniem w świecie biznesu, to obok cudzych pozycji, na stronie sklepu znajdziemy również książki jego autorstwa. Ponadto możemy spotkać tego przedsiębiorcę na licznych konferencjach, gdzie wcielając się w rolę biznesowego showmana, stara się dzielić zdobytym doświadczeniem, nawiązując ciekawą interakcję z odbiorcami. Masę nagranych jego wystąpień możemy znaleźć, chociażby na popularnym YouTube. Główną pasją Marcina są podróże oraz wędkarstwo muchowe co często jest poruszane w jego tekstach i publikacjach.

Jak wyglądała moja pierwsza styczność z Marcinem

Jako student ASBiRO pierwszy raz pojawiłem się na zajęciach w marcu ubiegłego roku, gdzie odbywało się seminarium „Jak oni sprzedają”. Tam jeden ze swoich wykładów miał właśnie Marcin Osman, który próbował nauczyć nas jak wprowadzać w swoim biznesie wdzięczność w stosunku do klienta oraz tłumaczył, jakie są z tego korzyści. Gdy na ekranie pojawił się jeden ze slajdów z dużymi napisami „DAJ, DAJ, DAJ, POPROŚ” opacznie go zrozumiałem, co zakończyło się ciekawą wymianą słów między nami. Dopiero podczas rozmowy w cztery oczy z Marcinem doszło do mnie jakie poprawne przesłanie niósł za sobą ten slajd. Było to bardzo ciekawe doświadczenie, przez które postanowiłem zakupić pierwszą książkę tego wykładowcy, jaką znalazłem na jego stoisku.

Dlaczego kupiłem tak szybko

Jako że późniejsze śledzenie Marcina w sieci przyniosło mi dodatkową wiedzę, pomyślałem o przetestowaniu tego, czego się nauczyłem z jego książek na nim samym. To właśnie on w swojej książce „Biznes Ci ucieka” pisał o tym, że w pewnym momencie jego czytelnicy zaczęli prosić go o zakup książki, nim jeszcze znalazła się w sprzedaży. Sam twierdzi, że dało mu to dodatkową energię do pisania. Innym razem wspomniał na jednej z konferencji zamieszczonej gdzieś w sieci, że w ten sposób bada rynek – najpierw próbuje coś sprzedać, a dopiero później to produkuje. Zapewne tym sposobem dałem się złapać w jego akcję marketingową, która być może wcale nie była zaplanowana, lecz w rzeczywistości na tym jedynie zyskałem.

Co otrzymałem przez zastosowanie takiej strategii

Gdy otworzyłem w ubiegłym tygodniu paczkę, ku mojemu zaskoczeniu znalazłem nie jedną, a dwie książki, mimo iż za drugą nie zapłaciłem ani grosza. Oznacza to, że teoretycznie mógłbym sprzedać jeden egzemplarz za kwotę rynkową i tym samym miałbym swoją długo wyczekiwaną książę za darmo. Po dłuższym przemyśleniu doszło do mnie, że znam kogoś, kto prowadzi biznes i mógłby skorzystać z rad, jakie są w środku, przez co po prostu ją oddałem w prezencie i tym samym kolejna osoba dowie się o skuteczności Marcina (o ile rzecz jasna wprowadzi jego rady w życie).
Po otwarciu książki poza pierwszą stroną z autografami Marcina i Kamili Kruk (Kamila jest współautorką tej pozycji) tuż przed pierwszą radą czekała na mnie kolejna niespodzianka, którą widzicie na powyższej grafice. Tak, dostałem drukowane podziękowania, które występują w każdym egzemplarzu, jakiego można zakupić. Mega prezent od obojgu autorów. Tego na prawdę się nie spodziewałem i bardzo za to dziękuję.
Czy jest coś jeszcze? Tego nie wiem, bo nim zabiorę się za czytanie, chcę zakończyć poprzednią lekturę, aczkolwiek chyba jest to dowód na to, że aktualnie dobrze rozumiem, o czym mówił Marcin w słowach „DAJ, DAJ, DAJ, POPROŚ”.

Na koniec chciałbym podziękować Dominice Szymańskiej. Jest to człowiek od „brudnej roboty” w wydawnictwie OSM Power. Mało się ją widuje na publikacjach Marcina Osmana, lecz to ona pomogła mi w procesie zakupu książki oraz przyczyniła się do obróbki materiałów dodatkowych, jakie dostajemy wraz z lekturą.